Kilka słów o mnie


| Strona główna | Praca zawodowa | Edukacja | Prywatnie |


Praca zawodowa oraz edukacja:

Curriculum Vitae

Lista publikacji


Miejce pracy:

Obecnie:

DELPHI automotive w Krakowie - na stanowisku lidera zespołu zajmującego się projektowaniem algorytmów aktywnego bezpieczeństwa (od lipca 2014 roku),

Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy, Wydział Telekomunikacji, Informatyki i Elektrotechniki (od października 2010 roku)

Wcześniej:

(1996 - 2004) Politechnika Poznańska, Wydział Elektryczny, później Wydział Informatyki i Zarządzania.

Ze względu na różne stypendia naukowe miałem też okazję pracować w kilku ośrodkach naukowych poza Polską (szczegóły poniżej).

Stypendia naukowe i związane z nimi staże w ośrodkach zagranicznych:

(1) University of Alberta, Department of Electrical and Computer Engineering, Edomonton, Kanada (09.2005 - 08.2008)

Pobyt w Kanadzie odbywał się w ramach dwóch podoktoranckich stypendiów naukowych. Pierwsze z nich obejmowało okres 12 miesięcy. Zostało mi przyznane przez Fundację na Rzecz Nauki Polskiej. Drugie 3-letnie stypendium Marie Curie Unii Europejskiej (IOF - International Outgoing Fellowship) składało się z dwóch faz. Pierwsza 2 -letnia faza (outgoing phase) była kontynuacją pobytu na University of Alberta. Współpracuję z tą uczelnią do dzisiaj poprzez Prof. Witolda Pedrycza.

W ramach obu stypendiów zajmowałem się projektowaniem analogowych układów bardzo niskiego poboru mocy (m.in. przetworniki analogowo-cyfrowe (A/C), filtry liniowe oraz nieliniowe, sztuczne sieci neuronowe, układy dla medycyny nuklearnej).

(2) University of Neuchatel, Institute of Microtechnology, Neuchatel, Electronics and Signal Processing Laboratory (ESPLAB), Szwajcaria (09.2008 - 12.2008)

(3) Swiss Federal Institute of Technology in Lausanne (EPFL) (Ecole Polytechnique Fédérale de Lausanne), Institute of Microtechnology (IMT), Electronics and Signal Processing Laboratory (ESPLAB), Szwajcaria (01.2009 - 08.2010 oraz kilka miesięcy w 2012 roku jako Visiting Professor)

Pierwszy rok pobytu w Szwajcarii wynikał z kontynuacji stypendium Marie Curie UE (return phase). Zmiana uczelni w Szwajcarii wynikała z przeniesienia Instytutu Mikrotechnologii na EPFL. Siedziba instytutu fizycznie pozostała w Neuchatel. Drugi rok pobytu odbywał się w ramach szwajcarskiego grantu CTI, podczas którego brałem udział w projektowaniu żyroskopu (flywheel gyro) scalonego realizowanego w technologii MEMS. Byłem odpowiedzialny za zaprojektowanie oraz zbudowanie sprzętowego modelu (w środowisku Matlab/Simulink) pętli sprzężenia zwrotnego żyroskopu, obejmującego przetwornik A/C zbudowany na bazie modulatora Sigma-Delta wraz z trójstopniowym filtrem decymacyjnym zoptymalizowanym pod względem liczby tranzystorów, dyskretny regulator PID, oraz blok sterujący PWM (Pulse Width Modulation) również oparty ma modulatorze Sigma-Delta (tak zwane sterowanie bang-bang). Projekt odbywał się przy współpracy z ETH Zürich (Department of Mechanical and Process Engineering Micro- and Nanosystems) oraz firmą Colibrys z Neuchatel.

(4) Innovations for High Performance (IHP) Microelectronics, Department of Circuit Design, Frankfurt nad Odrą w Niemczech (10.1999 - 03.2000 / 12.2012 - 02.2013)

Podczas pierwszego pobytu w IHP w latach 1999/2000 projektowałem przetwornik A/C oparty na architekturze modulatora Sigma-Delta, w szczególności skupiając się na filtrze decymacyjnym (architektura 4-stopniowa). Drugi pobyt odbywał się w ramach stypendium naukowego niemieckiej fundacji DAAD (Deutscher Akademischer Austauschdienst). W tym czasie zajmowałem się projektowaniem prototypowego układu scalonego w technologii CMOS 130nm zawierającego miniaturowy, programowalny, 10-bitowy przetwornik analogowo-cyfrowy typu successive approximation (SAR) pracujący w trybie prądowym, oraz wybrane bloki składowe sztucznej sieci neuronowej Kohonena. W przetworniku A/C typu SAR jednym z bloków składowych jest przetwornik cyfrowo-analogowy (C/A), który dostarcza sygnał odniesienia do komparatora. Strukturę tego bloku oparłem na własnym rozwiązaniu. Był to dwustopniowy przetwornik C/A oparty na dwóch wielowyjściowych lustrach prądowych. Dzięki temu udało się zbudować 10-bitowy przetwornik zajmujący powierzchnię jedynie 0.01 mm2.

(5) Scanimetrics Company w Edmonton w Kanadzie. Staż przemysłowy (06.2006).

W ramach stażu zajmowałem się optymalizacją układu scalonego wykonanego w technologii CMOS 130nm, zawierającego tor nadawczy oraz odbiorczy RF pracujący przy częstotliwości 2 GHz. Optymalizacja polegała na poprawie odporności układu na wpływy temperatury otoczenia, zmian napięcia zasilania, oraz procesu technologicznego (analiza narożnikowa PVT - Proces, Voltage, Temperature).

Współpraca naukowa:

Prof. Witold Pedrycz z University of Alberta w Edmonton w Kanadzie
Tomasz Talaśka z Uniwersytetu Techniczno-Przyrodniczego (UTP)
Marta Kolasa z Uniwersytetu Techniczno-Przyrodniczego (UTP)
Gunter Fischer z IHP Microelectronics, we Frankfurcie nad Odrą w Niemczech

Współpraca obejmuje między innymi zagadnienia związane z implementacją sztucznych sieci neuronowych w specjalizowanych układach scalonych. Interesuje nas możliwość implementacji nawet bardzo złożonych algorytmów uczenia takich sieci w specyficzny a zarazem bardzo elastyczny sposób jaki możliwy jest tylko w specjalizowanych układach scalonych. Prowadzi to do powstania algorytmów i rozwiązań pracujących w sposób równoległy. Dodatkowo częstokroć asynchroniczne przetwarzanie sygnałów umożliwia uzyskiwanie rozwiązań bardzo szybkich i prostych zarazem.

Zainteresowania naukowe:

(1) Mikroeletronika - projektowanie specjalizowanych układów scalonych, w szczególności układów pobierających bardzo małą moc. Były to układy analogowe, cyfrowe oraz mieszane. Projekty obejmowały sztuczne sieci neuronowe, filtry analogowe oraz cyfrowe (liniowe FIR/IIR również dwuwymiarowe do filtracji obrazu, nieliniowe), przetworniki analogowo-cyfrowe typu successive approximation register (SAR), przetworniki analogowo-cyfrowe oparte na modulatorach sigma-delta (w tym obszarze interesują mnie głównie filtry decymacyjne), regulatory scalone, układy oparte na logice rozmytej (sieci neuronowe Łukasiewicza, rozmyte sieci neuronowe) oraz elementy układów scalonych do zastosowań w medycynie nuklearnej (szybkie multipleksery asynchroniczne, detektory wartości szczytowej, filtry kształtujące impuls). Interesują mnie rozwiązania rekonfigurowalne/programowalne, umożlwiające równolegle oraz asynchroniczne przetwarzanie sygnałów.

Ostatnio coraz bardziej interesuje mnie temat układów scalonych dla systemów stosowanych w motoryzacji. W tym obszarze jest bardzo dużo do zrobienia. Ze względu na bardzo szybki rozwój obszaru aktywnego bezpieczeństwa pojawiają się nowe algorytmy służące do przetwarzania danych z kamer, radarów oraz ostatnio również lidarów. Środowisko otaczające samochód jest bardzo złożone, co powoduje że algorytmy używane do jego oceny i wnioskowania będą również coraz bardziej złożone. W rezultacie trzeba będzie sięgać po układy programowalne o większej mocy obliczeniowej, a przez to droższe. Inną możliwością jest implementacja tych algorytmów w specjalizowanych układach scalonych, po ich odpowiedniej optymalizacji pod tym kątem. Według mnie to podejście doprowadzi do dużo lepszych rezultatów (stosunek ceny układu do możliwości) i jest jedynie kwestią czasu kiedy takie rozwiązania zaczną się pojawiać masowo.

Jestem autorem lub współautorem dziesięciu specjalizowanych układów scalonych zrealizowanych w technologiach CMOS 0.8um, 0.35um, 180nm oraz 130nm. Projekty były realizowane w stylu "full-custom" (ręczne układanie elementów) w środowisku CADENCE. Symulacje były prowadzone w środowiskach HSPICE oraz Spectre.

Ogólna prezentacja realizowanych projektów obejmująca projekty realizowane w okresie 2000-2005 w Polsce oraz w okresie 2006-2008 w Kanadzie.
(Chip IHP) - układ wykonany w technologii 130nm zawierający między innymi 10-bitowy programowalny przetwornik analogowo-cyfrowy typu SAR. Układ został wykonany w IHP Microelectronics we Frankfurcie nad Odrą w Niemczech.

(2) Programowanie - Języki programowania to nie tylko moje zainteresowania naukowe ale też hobby. Zacząłem programować w 1987 roku, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z komputerazmi ZX Spectrum na lekcji informatyki w Technikum Kolejowym w Poznaniu. Rok później kupiłem swój pierwszy komputer (portugalski Timex klon ZX Spectrum). Programowałem wtedy w językach Basic oraz Assembler. Jeśli ktoś pamięta te maszyny to wie jaka to była frajda :-). Dostępna pamięć operacyjna 48~kB (100 tysięcy razy mniej niż dzisiaj mamy typowo dostępne), szybkość przynajmniej 1000 razy mniejsza niż dzisiaj, rozdzielczość ekranu 256x192 pikseli z koszmarnym adresowaniem i jedynie ośmioma kolorami, a na dokładkę programy zapisywane na taśmie magnetofonowej i odczytywane z szybkością 120 B/s :-). To był taki informatyczny survival :-). Basic był językiem interpretowanym, więc by uzyskać jakąkolwiek płynność animacji graficznych konieczne było programowanie w Assemblerze, który umożliwiał uzyskanie szybkości kilkadziesiąt razy większej niż w przypadku Basica.

Później już na studiach programowałem w języku Pascal, pod systemem DOS. Wtedy kupiłem swój drugi komputer, IBM z procesorem Intel 386SX 16MHz, z 1 MB pamięci RAM oraz dyskiem twardym 40 MB. W porównaniu z ZX Spectrum był to praktycznie skok cywilizacyjny, ale zarazem survivalu informatycznego ciąg dalszy :-) Aby uzyskać większą powierzchnię dysku, pakowałem go programem Stacker, co pozwalało uzyskiwać powierzchnię nawet 70 MB (10 tysięcy razy mniej niż mam do dyspozycji w swoim komputerze dzisiaj). Na tym komputerze wykonałem większość projektów podczas studiów (Automatyka i Robotyka na Politechnice Poznańskiej), w tym programy będące w stanie sterować robotami. Te komputery uczyły oszczędności w gospodarowaniu pamięcią, a przez to bardzo doskonaliły warsztat programistyczny. Kiedy później kupiłem komputer z procesorem 486DX100MHz i dyskiem 1.6GB, to nie wiedziałem co mam począć z tą powierzchnią i z tą mocą obliczeniową. Wszystkie moje dotychczasowe programy zmieściły się na 4% tego gigantycznego na tamte czasy dysku. Na tym komputerze powstał też mój program do studiowania Biblii.

Praca w Wyższej Szkole Informatyki (WSInf) w Bydgoszczy (od 2002 roku) zmusiła mnie do nauczenia się języków C oraz C++, w których programuję do dzisiaj. Początkowo uczyłem tych języków studentów, ale z czasem zaczęły pojawiać się nawet bardzo złożone projekty. Po powrocie do Polski ze stypendiów okazało się że w WSInf nastąpiła zmiana programowa i głównym językiem uczonym w ramach przedmiotów związanych z językami programowania jest język Java. Wtedy nauczyłem się też tego języka, również w wersji na urządzenia mobilne. Osobiście nie przepadam za tym językiem.

Ostatnio w ramach pracy w Delphi bardzo dużo programuję też w środowisku Matlab, głównie ze względu możliwość szybkiego prototypowania algorytmów i całkiem dobry moduł związany z grafiką i przetwarzaniem obrazów. Wiele projektów realizowałem w środowisku Octave, które jest darmowym odpowiednikiem Matlaba.

(3) Projektowanie algorytmów - (w ramach pracy w firmie Delphi) między innymi do kalibracji kamery (trzy wnioski patentowe w ostatnim roku) oraz szybkiego sprzętowego przetwarzania obrazów. Nie podaję szczegółów ze względu na tajemnicę firmową.

Dydaktyka:

Zajęcia jakie prowadziłem czy prowadzę obecnie obejmują takie obszary jak: Języki programowania, Analogowe układy elektroniczne, Teoria obwodów, Metrologia, Przetwarzanie obrazów, Algorytmy i struktury danych, Systemy sztucznej inteligencji, Cyfrowe przetwarzanie sygnałów, Systemy adaptacyjne.

Dodatkowe informacje:

Preferuję systemy operacyjne UNIX oraz Linux. Od wielu lat pracuję w środowisku Linux, chociaż ostatnio ze względu na pracę w Delphi musiałem wrócić do Windowsa. Do edycji dokumentów korzystam głównie z LaTeXa, który uważam za dużo lepszą opcję niż MS Office.

Edukacja:

(1) Habilitacja: (lipiec 2016), Wydział Elektrotechniki, Elektroniki, Informatyki i Automatyki, Politechniki Łódzkiej. Dziedzina naukowa: Elektronika. Tytuł: "Analogowe oraz analogowo-cyfrowe rekonfigurowalne układy scalone niskiego poboru mocy pracujące w trybie równoległym i/lub asynchronicznym"

Wniosek habilitacyjny pod linkiem.

(2) Doktorat: (czerwiec 2004) (z wyróżnieniem) Wydział Elektryczny Politechniki Poznańskiej, dyscyplina naukowa: Telekomunikacja, specjalność: Przetwarzanie Sygnałów. Tytuł rozprawy doktorskiej: "Design and optimization of finite impulse response electronic filters integrated in the CMOS technology".

Rozprawa doktorska pod linkiem.

Promotorem mojej pracy doktorskiej był Prof. dr hab. inż. Adam Dąbrowski, natomiast recenzentami Prof. dr hab. inż. Andrzej Napieralski z Politechniki Łódzkiej oraz Prof. dr hab. inż. Waldemar Nawrocki z Politechniki Poznańskiej.

(3) Studia magisterskie: Automatyka i Robotyka, Politechnika Poznańska, Wydział Elektryczny (1991 - 1996)

W ramach pracy magisterskiej zajmowałem się badaniem i praktycznym zastosowaniem algorytmów adaptacyjnych do sterowania robotem przemysłowym. Pracę magisterską pisałem pod kierownictwem Prof. dr hab. inż. Krzysztofa Kozłowskiego.

(4) Wcześniejsza edukacja:

(1986-1991), Technikum Kolejowe w Poznaniu (obecnie Zespół Szkół Komunikacji), kierunek: Automatyka Sterowania Ruchem Kolejowym. W ramach pracy dyplomowej napisałem program edukacyjny z Fizyki (optyki) na komputerze ZX Spectrum.


Zainteresowania pozazawodowe, światopogląd, itp.

Hobby:

Zdjęcia z wyjazdów rodzinnych i wypraw survivalowych


Preferencje polityczne:

Od 2007 roku jestem członkiem:
Unii Polityki Realnej. Jestem przeciwnikiem wszelkiego rodzaju socjalizmu, który wiąże się z narzucaniem ludziom wbrew ich woli rozwiązań, które nie koniecznie są dla nich optymalne. Moim zdaniem im więcej swobody dostają ludzie tym lepiej, bo wtedy uczą się odpowiedzialności za swoje decyzje. Poza tym każdy najlepiej wie co jest dla niego dobre i państwo nie powinno w to ingerować.

Na płaszczyźnie polityczno-społecznej rola aparatu państwowego powinna zostać zredukowana do minimum. W gestii państwa powinny pozostać tylko wybrane kompetencje związane z zarządzaniem strukturą państwa jako całości. Obejmuje to np. służby policyjne, armię, sądownictwo, infrastrukturę drogową, gospodarkę zasobami naturalnymi w tym obszarami leśnymi. Generalnie chodzi o obszary strategiczne z punktu widzenia np. zdolności obronnych kraju. Powinna zostać przywrócona powszechna służba wojskowa polegająca na przeszkoleniu społeczeństwa w zakresie obronności. Dostęp do broni powinien było prostszy, po odpowiednim przeszkoleniu.

Szkolnictwo

Państwo nie powinno ingerować za bardzo w szkolnictwo, poza ogólnymi wytycznymi programowymi. Jedną z kwestii jest prywatyzacji szkół. Wydatki jakie obecnie ponoszone są przez państwo na szkoły powinny zostać zindywidualizowane. Oznacza to, że przykładowo każde dziecko powinno być pełnym właścicielem części środków które państwo przeznacza na jego naukę (w tym dotację szkół). Każde dziecko miałoby rodzaj vouchera, który jego opiekunowie prawni mogliby swobodnie przenosić pomiędzy szkołami. Skutkowałoby to tym, że jeśli szkoła nie dbałaby o jakość nauczania czy też o poziom bezpieczeństwa, to rodzice zabierali by swoje vouchery i szkoła w naturalny sposób by upadała. Obecnie poziom nauczania i bezpieczeństwa w szkołach jest taki jaki jest. Szkoła na danym obszarze jest dotowana przez państwo niezależnie od tego czy moje dziecko tam chodzi czy nie. Jeśli chciałbym dziecko posłać do szkoły prywatnej, to raz płacę w podatkach na dotację lokalnej szkoły państwowej, a z drugiej strony płacę za szkołę prywatną. W rezultacie dyrektorzy szkół niekoniecznie mają wtedy motywację do pracy nad jakością własnej placówki. Voucher w dużej mierze rozwiązałby ten problem. Dodatkowe uprawnienia powinny zyskać też szkoły. Przykładowo przemoc w szkole powinna być traktowana jak przestępstwo, a uczniowie jej się dopuszczający powinni mieć założoną kartotekę i być traktowani jak młodociani przestępcy. Rodzice powinni mieć prawo do przegłosowania wyrzucenia danego dziecka z klasy czy też ze szkoły w przypadku jego agresywnego zachowania wobec innych uczniów czy też nauczycieli. Nauczyciel powinien mieć rangę podobną jak policjant. Ataki na niego powinny być traktowane jako wykroczenie i karane prawnie. W tym celu rozważyłbym wprowadzenie monitoringu w salach lekcyjnych. Nagrania z monitoringu nie byłyby dostępne swobodnie np. dyrekcji szkoły, a jedynie w przypadku zgłoszenia przez nauczyciela naruszenia przez uczniów określonych zasad zachowania względem niego, lub względem siebie nawzajem. Odblokowanie nagrania odbywałoby się za pośrednictwem policji. Taki system działałby przy okazji jak system odstraszania. System voucherowy wprowadziłby pewnego rodzaju samoregulację na linii rodzic - szkoła, co pozwoliłoby odchudzić administrację państwową tym się zajmującą, a zatem zredukować koszty. Rodzice powinni mieć pełne prawo wglądu w politykę finansową szkoły (przychody i wydatki), na takiej samej zasadzie jak mają prawo w pełni dysponować swoimi pieniędzmi.

Szkolnictwo wyższe

W Polsce na uczelniach niestety cały czas jest zbyt dużo kontroli nad ludźmi (nadużywanie władzy przez kadrę habilitowaną), podczas gdy rolą opiekuna naukowego powinno być jedyne "subtelne" asystowanie młodym pracownikom w ich rozwoju, tak by doprowadzić ich do dojrzałości zawodowej. Czy ktokolwiek zastanawia się nad tym dlaczego polskie uczelnie stoją tak nisko w ogólnoświatowych rankingach? Myślę, że jest kilka głównych powodów tego stanu rzeczy.

(1) Publikacje oraz system punktowy (listy ministerialne A i B)

Publikacje mają tzw. Impact Factor, czyli współczynnik wpływu. Liczy się go w taki sposób, że jeśli dane czasopismo ma w ciągu roku powiedzmy 100 artykułów i dowolne artykuły z tego czasopisma zostały zacytowane 200 razy, to IF = 2. To przelicza się na punkty (niestety nieliniowo), które stanowią w Polsce dorobek pracownika naukowego. Ale teraz, jeśli za artykuł w IEEE Transactions dostaje się 35 - 45 punktów, przy IF = około 2 - 4, a za udział w konferencji dostaje się 10 pkt to jaka w tym logika? Za czasopisma polskie o których na świecie mało osób słyszało można mieć nawet 20 pkt. Różnica w skali trudności w napisaniu artykułu do IEEE Transactions a do polskiego czasopisma jest ogromna. Nie tak dawno jeszcze dysproporcje w punktach były jeszcze bardziej rażące. Za artykuły IEEE Transactions było 32 pkt, a za polskojęzyczny artykuł w polskim czasopiśmie 20 pkt. Pamiętam argumentacje niektórych znajomych z uczelni. Po co się męczysz ponad rok nad jednym artykułem do IEEE Transactions za 32 pkt, jak można sobie walnąć ze trzy polskie publikacje i ma się za nie 60 pkt. Problem w tym że na zachodnich dobrych uczelniach pytają o artykuły w czasopismach IEEE Transactions. Elsevier, Springer ewentualnie. Nikogo nie obchodzi to że ktoś ma nawet 20 artykułów ale powszechnie nieznanych. W Polsce niestety ludzie muszą się wykazywać za wszelką cenę punktami i często produkują publikacje taśmowo niemal. Tu dochodzimy do drugiego problemu:

(2) Pensum godzin

Każdy pracownik naukowy musi mieć pensum, czyli wyrobić ileś godzin dydaktycznych w ciągu roku akademickiego. Pomimo tego, że są widełki to nie znam osoby w Polsce która nie miała by maksymalnej dopuszczalnej liczby 240 godzin. Niby nie dużo, ale przykładowo w Nowej Zelandii, czy Szwajcarii pensum jest typowo 3-4 razy mniejsze. Jak mając tyle dydaktyki, którą chciałoby się przeprowadzić dobrze znaleźć czas na wartościową pracę naukową z której wyniknie materiał na publikacje? Tu dochodzimy do innego problemu:

(3) Biurokracja

Na uczelniach w Polsce często na jednego pracownika naukowo-dydaktycznego przypada jeden pracownik administracji. Na uczelniach panuje niesamowita biurokracja. Przykład: chciałbym kupić sobie komputer. Aby to zrobić musze przejść bardzo długą ścieżkę biurokratyczną, wliczając w to zbieranie ofert, przetargi (odnoszę wrażenie że po części ustawione). To wszystko zajmuje mnóstwo czasu. Kiedyś przetarg wygrała firma która za laptopa zaproponowała cenę o 20 zł mniejszą niż konkurencja. Jak się okazało dostarczyli komputer bez kabla zasilającego wartego akurat te 20 zł tłumacząc, że w końcu w specyfikacji nikt kabla nie wymienił. Dla porównania, kiedy podczas pracy na uczelni w Kanadzie padł mi laptop to mój ówczesny supervisor (Dr. Krzysztof Iniewski) powiedział mi że mam iść sobie kupić do sklepu nowy. Jak spytałem jaki, to powiedział no taki jaki potrzebujesz. Spytałem czy mam przynieść fakturę, a on na to że wystarczy paragon. Przyniosłem paragon i Krzysztof wypisał mi czek na kwotę jaką wydałem. Wszystko zajęło mi dwie godziny. Tak samo było z wyjazdami na konferencje. Sam sobie płaciłem za bilety i po powrocie dostawałem zwrot. W Polsce trzeba wypełnić sporo papierów i zebrać ileś pieczątek. To zabiera CZAS i później nie ma czasu na badania naukowe i publikacje w dobrych czasopismach. Kolejnym problemem jest:

(4) Słabość (innowacyjna) polskiej gospodarki

Współpraca uczelnia - przemysł prawie nie istnieje. Co jest powodem? Patrz punkt 3 plus to, że w Polsce jest stosunkowo mała innowacyjność przemysłu. Traktowani jesteśmy trochę jak kolonia, czyli mózgiem jest Amerykanin lub Niemiec w zagranicznym oddziale (Innovate) a Polak jest od implementacji kodu i testów (implement and test), po czym dostaje baty jak cokolwiek nie działa. Tym co bardzo niszczy współpracę jest biurokracja uczelniana. Jak się policzy to ile uczelnia bierze narzutu (do 30%), ile później bierze ZUS + fiskus to można się załamać. Jakiś czas temu mieliśmy grant i miesięczne wynagrodzenie BRUTTO na poziomie X. Przy stosunkowo małym narzucie około jedynie 10% (jaki nam się udało wynegocjować z uczelnią), a na rękę z tego zostawało około 55%. Z tego co pozostało państwo polskie w formie VATu zabierało nam jeszcze ponad 20%, czyli na końcu zostawało około 40% wyjściowej kwoty. A co by było gdyby uczelnia wzięła pełne 30% do jakiego ma prawo? Firmy jak muszą przekopać się przez przepisy uczelniane, to wolą sobie odpuścić. A jak nie ma współpracy z przemysłem i nie ma grantów, a do tego jest zbyt duża biurokracja, to problemem stają się:

(5) Zarobki

Administracja utrzymywana jest z tego co państwo daje na jednego pracownika naukowo-dydaktycznego. Czyli jeśli na uczelni jest prawie 1:1 takich i takich pracowników, to oznacza to, że średnio licząc jeden pracownik administracji utrzymywany jest przeze mnie, a zatem powinien średnio rok pracować tylko na mnie. Ale spróbujcie iść cokolwiek załatwić na uczelni. Czasami trzeba czekać tygodniami na reakcję administracji uczelnianej. Zarobki na poziomie 2600-3000 zł dla osoby mającej doktorat to dość mało, więc kto może to robi coś na boku albo zostawia to wszystko i idzie do przemysłu, gdzie pracuje się nad konkretnymi projektami za konkretne pieniądze, na konkretne potrzeby rynku. Jakoś uczelniom nie przeszkadza to że powstała dziura pokoleniowa. Prawie brak doktorantów, bo kto będzie chciał robić doktorat za 1500 zł miesięcznie, mając jeszcze sporo dydaktyki na głowie?

(6) Habilitacja

Kolejną rzeczą która może (i często tak się dzieje) demotywować pracowników jest habilitacja. Raz że ciężko ją zrobić (przerabiałem osobiście), a druga sprawa to mając habilitację można w praktyce prawie nic nie robić, bo zapewnia to posadę do emerytury. Część osób z tego niestety korzysta. Na uczelniach w krajach takich jak Kanada nie ma habilitacji. Jest się zatrudnionym na stanowisku profesora przez daną uczelnię i pracownik rozliczany jest z tego co publikuje, GDZIE (dobre czasopisma) publikuje, oraz czy potrafi zdobyć grant badawczy. Habilitację można by znieść na określonych zasadach i rozliczać pracowników za dobre publikacje i innowacyjność. Podobnie powinno się zredukować ilość godzin dydaktycznych tym, którzy publikują i mają granty.

Ubezpieczenia społeczne

Temat ZUSu zawsze wywołuje emocje. Myślę że w Polsce panuje rodzaj terroru ubezpieczeniowego. Jako obywatel jestem zmuszany do płacenia składek na emeryturę oraz na państwową służbę zdrowia. Płacę składki, a i tak wiele badań muszę zrobić prywatnie, bo kolejki do państwowej służby zdrowia są takie że czasami prędzej umrę niż się przebadam. Znowu płacę podwójnie. Ja bym chciał się ubezpieczyć prywatnie, tak jak jest w Szwajcarii i leczyć się tak uważam to za słuszne.

Podatki

Kwestia podatków zawsze jest kością niezgody między obywatelami a politykami będącymi akurat u władzy. Powiem tak, podatki muszą być i trzeba je płacić. Jest jednak ALE. Pieniądze jakie są nam odbierane poprzez podatki muszą być wykorzystywane efektywnie. Jestem skłonny zapłacić swoimi podatkami za wiele rzeczy, przykładowo za swoje leczenie. Jednak w tym przypadku kiedy widzę jak ZUS rozrzuca się finansowo, buduje sobie okazałe siedziby z marmurowymi posadzkami, kupuje super samochody służbowe i zatrudnia kilkadziesiąt tysięcy ludzi, z których większość pewnie jest zbędna, to na to mojej zgody nie ma. To samo dotyczy wielu innych aspektów, jak wspomniane wyżej szkolnictwo. Nie potrzebuję zasiłków na dzieci, które wypłacają mi urzędnicy których ja ze swoich podatków muszę utrzymać. Wystarczy mi obniżenie podatków i likwidacja wszelkich zasiłków. Jeden liniowy podatek, niski, oraz pieniądze wydawane jedynie na konieczne cele z minimalną ilością biurokracji. To zresztą zawsze był partii UPR.

Unia Europejska

Nie jestem zwolennikiem Unii Europejskiej w takiej formie w jakiej jest ona obecnie "promowana"/narzucana społeczeństwom. Mam na myśli dążenia do stworzenia jednego państwa europejskiego i przenoszenia kompetencji z poszczególnych państw członkowskich do Brukseli, co ogranicza suwerenność tych państw. Brukselska biurokracja określa i reguluje już takie aspekty jak np. dopuszczalną objętość wody w spłuczkach klozetowych, dopuszczalna moc odkurzaczy, czy też dopuszczalna moc żarówek, albo to że ślimak stał się rybą lądową, a marchew owocem. Ci którzy w ramach UE pracują nad tego typu absurdami, biorą za to ogromne pieniądze m.in. z naszych składek członkowskich, czyli z naszych podatków. Czym innym jest natomiast wspólnota europejska wolnych państw, z wolnością handlu, bez całej tej nomenklatury rodem z sowieckiej Rosji. Już sama nazwa komisarze unijni brzmi jak przeniesiona z Rosji z czasów Lenina. Nie chodzi tutaj o potępianie każdego aspektu związanego z UE, ale o zdrowe patrzenie.

Jakiś czas temu doszedłem do wniosku, że sieci neuronowe Kohonena, nad którymi pracujemy, są bardzo socjalistyczne / komunistyczne w swojej naturze. W sieciach tego typu poszczególne neurony są "zmuszane" do współpracy z określonymi neuronami, mimo że w sensie początkowych wartości wag nic ich ze sobą nie łączy :-) Pewnie dlatego mają tak mizerne rezultaty jeśli o chodzi o efektywność uczenia, pomimo ogromnego wysiłku w trakcie procesu uczenia :-).


Światopogląd:

Światopogląd obejmuje różne obszary w tym moralne. Mam dość mocno sprecyzowane poglądy w tym zakresie. Najogólniej mówiąc jestem konserwatystą jeśli chodzi o moralność. W wielu aspektach podchodzę (dla niektórych zbyt) radykalnie. Wiele potrafię zrozumieć, chyba potrafię wczuć się w sytuację danej osoby, nawet z nią się nie zgadzając. Jednak pomimo tego uważam że mam prawo wypowiadać się na temat pewnych zjawisk rozumianych ogólnie. Poniżej mój komentarz na temat dwóch przykładowych zjawisk bezpośrednio związanych z obyczajowością oraz moralnością. Poruszam te dwa obszary, gdyż z różnych względów szczególnie mnie dotykają. Homoseksualizm bardzo mocno kojarzy mi się ze zniewieścieniem wśród płci męskiej. Kiedy widzę wymalowanych facetów w stringach albo w sukienkach, to nie ukrywając, czuję zwyczajnie ludzkie obrzydzenie. Dla mnie to zaprzeczenie tego co naturalnie rozumiem przez męskość, ale też przez kobiecość. Wzrost homoseksualizmu oznacza początek upadku naszej cywilizacji. Aborcja to promowanie cywilizacji śmierci. Jest to kwintesencja egoizmu który nieuchronnie doprowadzi to do upadku społeczeństw.

Homoseksualizm:

Jestem przeciwnikiem równouprawnienia gejów i lesbijek w prawach małżeńskich i adopcyjnych. Zgodnie z tym co naucza Biblia, która jest dla mnie autorytetem, uważam te zjawiska za zboczenie i grzech. Dzisiaj wiele mówi się o tzw. homofobii. Chyba jestem homofobem jeśli mam być szczery, bo nie podoba mi się gdy pewne osoby, będące absolutną mniejszością w społeczeństwie publicznie obnoszą się przede mną i moimi dziećmi ze swoimi zachowaniami seksualnymi. Nie akceptuję tego aby moje dzieci w szkole uczyły się, że "małżeństwo" dwóch panów czy dwóch pań jest tym samym co normalna rodzina. Homoseksualizm jest z natury wynaturzeniem, bo para gejowska, czy lesbijska nie jest zdolna do samodzielnego powołania potomstwa. Chcąc mieć dzieci muszą się posiłkować osobami trzecimi, w tym adopcją dzieci jakie pochodzą ze związków heteroseksualnych. Homoseksualizm jest dzisiaj wciskany ludziom na świecie z każdej niemal strony. Propaganda gejowska jest już wciskana dzieciom (bajki o tym jak dwa pingwiny płci męskiej znalazło jajo i razem wychowuje małą "pingwinkę" w szczęśliwej rodzinie). W niemal każdym serialu telewizyjnym musi pojawić się gej, przedstawiany jako człowiek z klasą, z subtelnym gustem, tak jakby wyuzdane zachowania seksualne na tzw. paradach równości nie istniały. W filmach poświęconych urządzaniu domu (w Kanadzie tak było na porządku dziennym) zawsze musiały być odcinki gdzie dom urządza sobie para gejowska, itp.

Generalnie nie mam nic do tych ludzi jako ludzi, po za tym, że im naprawdę współczuję, ponieważ Biblia naucza że homoseksualizm wyklucza z możliwości zbawienia (patrz fragmenty z Biblii poniżej). W gruncie rzeczy nie obchodzi mnie to co oni robią prywatnie, ale właśnie powinno to pozostać ich prywatną sprawą, a nie publicznie obnoszoną i wciskaną każdym możliwym sposobem. Ja mam w każdym razie prawo we własnym domu przekazywać dzieciom swoje zdanie na ten temat. W Szwecji pastor, który zgodnie z nauczaniem Biblii, nazwał homoseksualizm zboczeniem poszedł za to do więzienia. To jest niedopuszczalne.

Co do samych homoseksualistów to uważam że jest z tego wyjście. Mogą się nawrócić i prosić Boga o uzdrowienie. Znałem ludzi, którzy z tego wyszli właśnie w taki sposób. Kilka razy słyszałem o egzorcyzmie, po którym skłonności gejowskie ustawały.

Kilka fragmentow z Biblii poruszających ten problem:

(Księga Kapłańska 18, 22): "Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość!"

(Księga Kapłańska 20, 13): "Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli."

(List do Rzymian 1,26-28): "Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi."

(1 List do Koryntian 6,9): "Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą"


Aborcja:

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem jakichkolwiek form aborcji. Aborcja jest dla mnie takim samym morderstwem jak zabicie każdego innego człowieka. Każdy człowiek jest człowiekiem od momentu jego poczęcia i pozbawianie go życia niezależnie od powodu jest rodzajem egzekucji, a każda kobieta która tego dokonuje ma krew na swoich rękach. Co więcej, również każdy mężczyzna który dopomógł tej kobiecie w dokonaniu aborcji ma te krew na rękach. Mam na myśli przede wszystkim mężczyzn którzy nie potrafili wziąć odpowiedzialności za poczęte ze swoim udziałem dziecko, ale też morderców w białych kitlach nazywających siebie lekarzami, którzy bezpośrednio usuwają ciążę.

Nie ma usprawiedliwienia dla aborcji z wielu względów:

Najpierw trzeba udowodnić, że człowiek przed porodem nie jest człowiekiem. Nie ma takich dowodów. Nawet w sądownictwie z założenia nie wydaje się wyroku skazującego, gdy nie ma pewności (DOWODU) co do winy sądzonego. W przypadku aborcji wydaje się wyrok śmierci na niewinnej osobie, nie mając DOWODU na to, że to nie jest człowiek. To jest przewrotność dzisiejszego prawa. W rezultacie na świeci dokonywanych jest kilkadziesiąt milionów aborcji rocznie. Jest to ludobójstwo wielokrotnie przekraczające wszystkie inne ludobójstwa znane z historii razem wzięte.

Po drugie, tłumaczenie się trudną sytuacją społeczną to zwyczajna głupota i prymitywizm myślenia ludzi którzy tak twierdzą. Jest tyle małżeństw, które chciały by mieć dzieci a nie mogą i chętnie by adoptowały takie dzieci. Poza tym co to za argument. A co z rodzinami, które mają już urodzone dzieci, mające trudną sytuację rodzinną? Czy to miało by być argumentem za tym by miały prawo zabić swoje dzieci?

Po trzecie, fakty są takie że aborcja najczęściej wykonywana jest po tzw. "wypadku przy pracy", kiedy dwójka ludzi chcąca mieć przyjemność, nie liczy się z konsekwencjami tej przyjemności i pozbywa się w ten sposób "kłopotu".

Po czwarte, paranoją jest to, że na świecie zwalcza się karę śmierci jako coś niehumanitarnego, pomimo tego, że ludzie którzy jej w ten sposób unikają to częstokroć właśnie brutalni mordercy, a dopuszcza się morderstwo na milionach niewinnych nienarodzonych ludziach, którzy są całkowicie bezbronni przy tym.

Po piąte mówienie o "wolności do własnego brzucha" to taka sama głupota jak tłumaczenie się trudną sytuacją społeczną. Owszem kobieta ma wolność do własnego brzucha i dlatego niech nie zaprasza do tego brzucha dziecka, które nie chce. W tym brzuchu jest inny, odrębny i wolny człowiek, który również ma prawo do swojego brzucha, czy innych części swojego ciała, które aborcja rozszarpuje na drobne kawałki. Aborcja jest przejawem ogromnego egoizmu. Najpierw para beztrosko dopuszcza do tego że pojawia się ten człowiek, bo nie potrafi opanować swoich zachcianek, a później w imię wolności "własnego brzucha" morduje się innego człowieka. Egoizm i niekonsekwencja w myśleniu.

Podsumowując, zastanawiam się nad tym dlaczego w partiach lewicowych wszystkie te wątki na ogół zbiegają się ze sobą, stając się wręcz sztandarowymi hasłami wyborczymi. W lewackich partiach tego typu zawsze widzimy wynaturzenie społeczne, które odbiera ludziom ich własność (socjalizm), wynaturzenia obyczajowe (popieranie zboczeń), ale też wynaturzenia moralne (popieranie aborcji).


Moja wiara:

Uważam się za chrześcijanina i w życiu staram się kierować wartościami chrześcijańskimi. Mam też chrześcijański punkt widzenia na wszystkie aspekty życia. Najważniejszy autorytet ma w moim życiu Biblia. Nawróciłem się w styczniu 1992 roku po długich poszukiwaniach Boga. Podjąłem wtedy decyzję aby całym swoim życiem służyć Bogu i staram się tego trzymać nadal. Oznacza to, że podejmując jakiekolwiek decyzje staram się rozważyć to jak na moim miejscu zachowałby się Pan Jezus.

Dziś wiem, że przed nawróceniem poszukiwałem właśnie Boga, ale wtedy nie miałem tak naprawdę pojęcia o tym. Bóg, którego znałem z dzieciństwa nie był Bogiem miłości, lecz surowym sędzią i takie miałem o nim wyobrażenie. Zanim Go jednak odnalazłem takiego jakim jawi się On w Biblii, sędzia owszem, ale jednocześnie pełen miłości Stwórca, wszechmogący i wszechwiedzący, błądziłem po różnych bezdrożach takich jak: astrologia, muzyka satanistyczna, wschodnie sztuki walki Aikido, Karate, filozofia wschodu. Zacząłem wchodzić w filozofię New Age, która ma pogańskie podłoże. Interesowałem się spirytyzmem, z kilkoma próbami wywoływania duchów za pomocą deski ouija. Dziś wiem, że wszystko to miało podłoże okultystyczne i demoniczne. W tym wszystkim poszukiwałem czegoś, czego wtedy nie potrafiłem określić, może czegoś nadprzyrodzonego, kontaktu z kimś wyższym od nas. Bóg widział to wszystko i w swojej miłości i łasce wyrwał mnie z tego. Wszystkie te fałszywe drogi wiodą na wieczną zgubę i nie dają życia lecz fałszywe poczucie dumy i pychę.

Bóg uwolnił mnie z wielu zranień z przeszłości i dał mi zbawienie, które jedynie jest w Jezusie Chrystusie poprzez Jego ofiarę na krzyżu. Dziś z perspektywy lat wiem, ze decyzja oddania swojego życia Panu Jezusowi i pójścia za Nim była najważniejszą decyzją jaką mogłem podjąć w swoim życiu. Studia, partner życiowy, praca są tylko nic nie znaczącymi drobiazgami w porównaniu ze zbawieniem, bo tamte rzeczy wybieramy na kilkadziesiąt lat naszego życia tu na ziemi, a zbawienie jest decyzją, która daje nam życie na wieki z Bogiem.

Jeśli szukasz Boga i potrzebujesz zmiany swojego życia to zwróć się do Jezusa, gdyż On powiedział, że "Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie (Ewangelia Jana 14, 6)" oraz "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne (Ewangelia Jana 3,16)". Nikt i nic nie ukoi twojej tęsknoty za Bogiem. Ja tego doświadczyłem we własnym życiu i mogę o tym zaświadczyć. Bóg posłał swojego Syna aby ten umarł za Ciebie i Twoje grzechy i abyś przez wiarę w niego miał życie wieczne.

Jeśli już uważasz się za osobę wierzącą to zważ na słowa "A z tego wiemy, że go znamy, jeśli przykazania jego zachowujemy. Kto mówi: Znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i nie ma w nim prawdy (1Jana,2.3-4)" oraz "Kto mówi, że w Nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak On postępował (1 Jana,2.6)" oraz "Lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym, ponieważ napisano: Świętymi bądźcie, bo ja jestem święty (1Piotra,1.15-16)" oraz "Dążcie do pokoju ze wszystkimi i do uświęcenia, bez którego nikt nie ujrzy Pana (Hebr.12,14)"
Zwróć uwagę bracie czy siostro, że Bóg chce abyśmy byli świętymi w całym naszym życiu i tylko wtedy możemy nazywać się chrześcijanami, gdy postępujemy tak jak Jezus by postępował na naszym miejscu. Tylko wtedy ujrzymy Pana jeśli będziemy dążyć do świętości w naszym życiu. Nie wystarczy jakaś namiastka życia chrześcijańskiego, uczęszczanie do kościoła, branie udziału w różnych obrzędach itp. Nasze życie musi być całkowicie oddane Bogu w posłuszeństwo jeśli chcemy myśleć o zbawieniu. Badajmy nasze serca, czy są szczere wobec Boga i czy czasami nie próbujemy sami siebie oszukiwać, że u nas wszystko jest dobrze. Nie porównujmy się do innych ludzi, nawet jeśli uważają się za wierzących, lecz porównujmy się do jedynego słusznego wzorca, którym jest Słowo Pana Jezusa Chrystusa.

Jeśli chciałbyś porozmawiać o Jezusie to napisz do mnie. Chętnie podzielę się z Tobą tym, co dla mnie jest najważniejsze w życiu.

Moje poglądy teologiczne:

Nie uważam się za rzymskiego katolika, co wynika z tego że nie potrafię zaakceptować części dogmatów katolickich, które moim zdaniem są niezgodne z Pismem. Myślę że nie było by uczciwe nazywanie siebie katolikiem w takiej sytuacji. Nie przekonuje mnie to, że część ludzi uważa się za katolików nie wierząc np. w osobowego diabła, czy w piekło, albo wierząc w reinkarnację. To że inni są niekonsekwentni, nie oznacza że ja też powinienem. Uważam że każdy ma prawo poszukiwać prawdy, a wręcz ma obowiązek dochodzić do prawdy. Sam staram się to robić cały czas. Co jakiś powoduje to, że prowadzę dyskusje teologiczne. Nigdy nie odczuwam jakiś negatywnych emocji względem swoich oponentów. Dyskusje traktuję w dużej mierze po akademicku, jako wymianę poglądów, które zmuszają do myślenia.

Dyskusja z prorektorem Papieskiego Fakultetu Teologicznego ks. doc. dr hab. Andrzejem Siemieniewskim, jaką prowadziłem w roku 2001. Obecnie pewnie bym ją prowadził inaczej. Tutaj zamieszczam ją jako ciekawostkę.

Linki do stron o treściach chrześcijańskich

Artykuły o tematyce chrześcijańskiej, w dużej mierze własne (z lat 1997 - 2000).

Zjazd bywalców chrześcijańskiej kawiarenki internetowej w Bielicach 7-9.01.2000 Niestety ta kawiarenka już nie istnieje, ale takie zjazdy odbyły się chyba czterokrotnie, zawsze w Bielicach zimą na przełomie roku. Z kilkoma osobami z tamtych czasów do dzisiaj mam bardzo bliski kontakt.